Poranne ja, wieczorne ja - gdzie leży prawda i jak zmienić życie „na lepsze”

Wyobraźmy sobie tę scenę: jest wieczór. Siedzimy z kubkiem herbaty, patrzymy w dal i dochodzimy do wniosku, że od jutra wszystko będzie inaczej. Wstaniemy wcześniej. Zrobimy jogę. Pomedytujemy. Napiszemy trzy strony journalingu. Zjemy śniadanie bogate w białko, błonnik i sens życia.
A potem przychodzi jutro. Budzik dzwoni. My go wyłączamy. A pół godziny później – przewijamy telefon. Godzinę później – pijemy kawę na pusty żołądek, a potem jeszcze kolejną i zastanawiamy się, gdzie się podziała ta osoba z wczorajszego wieczoru, która miała wszystko tak dobrze poukładane.
Brzmi znajomo? ;))
Dlaczego „wieczorne ja” i „poranne ja” to dwie różne osoby?
Z perspektywy terapii ACT oraz szerzej kontekstualnych nauk o zachowaniu nie chodzi o to, że jesteśmy leniwi, nieskonsekwentni czy „zepsuci”. Chodzi o coś znacznie ciekawszego: nasze zachowanie jest zależne od kontekstu. Wieczorem funkcjonujemy w zupełnie innym kontekście niż rano:
jesteśmy mniej pobudzeni fizjologicznie,
mamy dystans do dnia,
nie stoimy przed natychmiastową koniecznością działania,
możemy swobodnie „mentalnie symulować” lepszą wersję siebie.
W takim stanie łatwo jest tworzyć deklaracje oparte na wartościach. W ACT nazwalibyśmy to kontaktem z tym, co dla nas ważne. Rano natomiast kontekst zmienia się TOTALNIE:
pojawia się niewyspanie (a przynajmniej nie na takim poziomie jakim oczekiwaliśmy)
ciało domaga się komfortu (kto nie woli zostać pod cieplutką pierzynką)
telefon oferuje natychmiastową gratyfikację (no tak, no po prostu tak)
a mózg wybiera to, co najłatwiejsze i najszybciej redukuje dyskomfort.
I tu wkracza jedna z kluczowych idei: nie działamy w oparciu o to co wiemy, tylko w oparciu o to co jest w danym momencie funkcjonalne.
Wiedza to nie zachowanie
To, że wiemy co jest dla nas dobre nie oznacza, że to robimy. To nie jest błąd systemu to jest cecha systemu. W kontekstualnych naukach o zachowaniu mówi się o różnicy między:
regułami werbalnymi („od jutra będę ćwiczyć”),
a kontrolą przez bezpośrednie konsekwencje („scrollowanie jest przyjemne tu i teraz”).
Wieczorne obietnice to reguły. Problem w tym, że rano konkurują one z bardzo silnymi, natychmiastowymi wzmocnieniami:
wygoda łóżka
dopamina z telefonu
unikanie wysiłku
I niestety nasz organizm jest bardziej wrażliwy na to, co natychmiastowe niż na to, co długoterminowo wartościowe.
Unikanie doświadczenia (czyli dlaczego nie robimy jogi/pilatesu/zmiany całego życia)
ACT zwraca uwagę na coś, co nazywamy unikaniem doświadczenia. Przykładowa poranna joga, medytacja czy journaling choć brzmią jak czynności „dla naszego dobra” często wiążą się z:
dyskomfortem fizycznym (poranna sztywność ciała)
wysiłkiem psychicznym
konfrontacją z własnymi myślami
Scrollowanie? Zero wysiłku, szybka nagroda, brak konfrontacji z czymkolwiek trudnym. Z punktu widzenia mózgu wybór jest więc… racjonalny. RACJONALNY. Wartości vs. nastrój
W ACT kluczowe jest rozróżnienie między:
działaniem opartym na wartościach,
a działaniem opartym na chwilowym stanie wewnętrznym.
Wieczorem jesteśmy bliżej wartości: „Chcę dbać o siebie”, „chcę być uważny”, „chcę żyć świadomie”. Rano jesteśmy bliżej stanów: „Jestem zmęczony”, „nie chce mi się”, „jeszcze 5 minut”. I jeśli nie mamy sposobu, by działać mimo tych stanów – przegrywamy z nimi.
To nie brak motywacji – to brak elastyczności psychologicznej
ACT proponuje inne spojrzenie: problemem nie jest brak motywacji, tylko brak elastyczności psychologicznej. Czyli zdolności do:
zauważenia swoich myśli („nie chce mi się”),
odczucia dyskomfortu („jestem zmęczony”),
i mimo to wykonania działania zgodnego z wartościami.
Nie chodzi o to, żeby chcieć bardziej.Chodzi o to, żeby umieć działać nawet wtedy, gdy się nie chce.
Co z tym zrobić (bez magicznych poranków z Instagrama)?
ACT nie daje prostych hacków typu „wstawaj o 5 rano i zmień życie”. Zamiast tego proponuje kilka bardziej realistycznych kierunków:
-
Zmniejsz próg wejścia Zamiast „godziny jogi” – 2 minuty rozciągania.Zamiast „pełnej medytacji” – 3 świadome oddechy.
-
Przestań negocjować z myślami „Nie chce mi się” to nie rozkaz. To tylko zdanie w głowie.
-
Projektuj kontekst, nie tylko intencje Telefon poza zasięgiem ręki. Mata przygotowana wieczorem.Poranne środowisko ma znaczenie większe niż wieczorne deklaracje.
-
Zrób miejsce na dyskomfort Może być nieprzyjemnie. I to jest OK. To nie znak, że robisz coś źle – tylko że robisz coś nowego.
Na koniec:
Nie jesteśmy tym, co planujemy wieczorem. Nie jesteśmy też tym, co czujemy rano. Jesteśmy tym, co robimy w kontekście, w którym się znajdujemy. A jeśli chcemy coś zmienić, to zamiast próbować być „bardziej zmotywowaną wersją siebie”, warto stać się kimś nieco bardziej… elastycznym. I może – tylko może – zamiast idealnego poranka zaczniemy od czegoś prostszego: nie scrollować przez pierwsze 5 minut po przebudzeniu. Reszta może przyjść później.